Mój Ojciec pisaniem inaczej niż do szuflady zajął się bardzo późno: swoje historie postanowił spisać dopiero jako emeryt. Przypuszczam, że impulsem do tego stała się praca redaktora w lokalnej "Gazecie Noworudzkiej". W tym to czasie, jako dziarski sześćdziesięciolatek, pierwszy raz w życiu siada przy komputerze i uczy się traktować go jako arcywygodną maszynę do pisania. Jako człowiek obciążony nawykiem "maszynisty klasycznego" zawsze domaga się instalowania układu klawiszy przeniesionego właśnie z wynalazku pana Remingtona: po takim zbiegu klawiatura musi posiadać wklejone w odpowiednie miejsca literki "ąęść" etc. Oczywiście klawiatura taka stawała się tym samym niedostępna dla innych pisarzy "ery PC".
Dzięki systemowi Windows w niezapomnianej wersji 3.11, na imponującym wówczas rozmiarami redakcyjnym komputerze klasy "286" wklepywał najpierw swoje redakcyjne, gazetowe teksty, potem zaś nieśmiało pierwsze teksty luźno traktowane "z swego życia wzięte". Trafiało to oczywiście do szuflady (w zasadzie na dyskietkach, bo twardy dysk Ojciec traktował jako niegodny zaufania, bo niewidoczny).
Po pewnym czasie tekstów tych żebrało się tak dużo, ze dyskietki zaczęły zajmować kolejne pudełka, pudełka na pudełka, a potem półki biurka.
Ostatecznie najlepsze teksty sam autor wyselekcjonował i wydał w postaci niewielkiej książeczki "Ludzie na moich ścieżkach" Wydrukowane w lokalnej drukarni "u Kokocińskiego" stała się spisanym zbiorem wielu historii, które dotąd krążyły tylko po domu jako ustne anegdotki i legendy. Książeczka ta w 2002r. zdobyła pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie literackim im. J.Wittiga.
Składa się na nią 17 osobnych, niezależnych historii, ilustrowana, liczy sobie 120 stron.
To wszystko Ojca tak rozochociło, ze nie zaprzestał pisania, ale szuflada nie była juz pojęciem umownym: planował wydanie następnego zbiorku swoich opowiadanek i anegdot.
Wydał je w roku 2005 pod tytułem "Topka soli i głowa cukru". I znowu jest to zebranych 10 historii; niektórych bardzo osobistych, dramatycznych, innych lekkich i pogodnych.
Z okazji jej wydania zorganizował z noworudzkiej bibliotece, (która zawsze pomagała w promocji lokalnych przedsięwzięć) "wieczorek autorski", bardzo udane przedsięwzięcie. Pojawiła się na nim znaczna cześć aktywnych społecznie i kulturalnie Noworudzian. Bohaterem wieczoru Ojciec uczynił nie siebie, a wnuczkę Maję, której rysunki (rysowane w wieku lat pięciu) ilustrują dziełko.
Zapraszam do lektury opowiadań z obu książeczek na naszej stronie.
Wojtek Rybka |